Dieta u dziecka, a zdrowe żywienie – zero cukru?

Wydawałoby się, że wprowadzenie zdrowych nawyków żywieniowych u dziecka to łatwa sprawa. Dziś już wiem, że tak nie jest i odpowiednia dieta u dziecka wymaga sporo zachodu i starań rodziców.


W naszej rodzinie „freekem” zdrowego odżywiania jest moja żona. Tak naprawdę dzięki niej odkryłem wiele nowych smaków i przekonałem się do wielu nowych dań, których wcześniej nawet bym nie spróbował. Teraz wiem, że czasami jak coś nam nie smakuje to zależy od naszego nastawienia i przestawienia kubków smakowych.

Dieta u dziecka – jak to wygląda u nas?

Igor od początku był karmiony piersią, nie będę Wam tu opisywał korzyści, jakie z tego płyną, bo to pewnie każdy wie. W każdym bądź razie było to dla nas bardzo ważne i jeśli się udawało to ciągnęliśmy to do 14 miesięcy życia. W międzyczasie od 6 miesiąca życia zaczęliśmy rozszerzać Igorowi dietę. Robiliśmy to standardowo chyba jak każdy początkujący rodzic, zaczynając od marchewki, ziemniaka czy jabłka. Staraliśmy się stosować metodę BLW, ale tak naprawdę robiliśmy to intuicyjnie – wiecie dla rodzica pierwszego dziecka każde zakrztuszenie to wielki ALARM.

Chcieliśmy, aby nasz syn jadł tak jak my. Zależało nam, aby do jego diety nie wprowadzać słodkich napojów czy słodyczy. Jesteśmy zdania, że dopóki czegoś nie dasz dziecku to tego nie zje. Dzieci naśladują w dużej mierze nas i skoro my na śniadanie jemy owsiankę to ono to powtórzy i z chęcią zje to samo. Woleliśmy uniknąć sytuacji kiedy pójdziemy do sklepu, a Igor zrobi nam awanturę, bo chce Kinder jajko

Poinformuj najbliższych o swoim podejściu do diety u dziecka

Ważną rzeczą, którą zrobiliśmy było poinformowanie naszych najbliższych, że nie dajemy naszemu dziecku słodyczy i prosimy, żeby nie przywozili mu czekolad itd., a w zamian owoce czy owocowe tubki. Na początku był z tym spory problem, nie każdy to rozumiał, a czekoladki lądowały na półce. Z czasem stało się to normą i dziś kiedy do Igora przyjeżdża dziadek przywozi mu reklamówkę owoców. Raz kiedy dziadek akurat nie miał możliwości kupić owoców i faktycznie przywiózł czekoladę, Igor nie bardzo wiedział, o co chodzi i szukał malinek 😊. Z prababciami jest trochę gorzej, ale stwierdziliśmy, że z nimi nie ma co walczyć 😁

Oczywiście nie jest tak, że Igor nigdy nie tyka słodyczy. Sytuacja komplikuje się, kiedy jesteśmy np. w gościnie. Trudno powiedzieć dziecku, żeby nie zjadł cukierka czy ciasta jeśli inni to robią. Nie jesteśmy na tym punkcie przewrażliwienie.  Dieta u dziecka, też powinna pozwalać na odstępstwa.

Sytuacja się skomplikowała, gdy Igor poszedł do żłobka. W naszej okolicy nie mamy zbyt dużego wyboru jeśli chodzi o tego typu placówki. Szczerze powiedziawszy moja żona, czytając menu żłobka straszenie to przeżywała. Sama przygotowując młodemu posiłki w domu, nie mogła zaakceptować tamtejszego menu, gdzie przewijał się budyń, kisiel, herbatniki i biszkopty. Wydawałoby się, że nie ma w tym nic złego, ale jeśli skumulujecie to przez dni spędzone w żłobku to menu nie wypadało zbyt dobrze. Dodatkowo nie akceptowaliśmy sytuacji, że w przypadku urodzin czy innych okoliczności rodzice dzieci przynosili do żłobka czekoladki i inne słodkości, które potem dzieci jadły pewnie kilka dni. Wiecie dla nas widok naszego rocznego dziecka (na zdjęciu) nad talerzem słodkości był dość szokujący. Wiemy, że mu to pewnie smakowało, ale czy roczne dziecko powinno uzależniać się już w tym wieku od cukru… Chcąc temu zapobiec zasugerowaliśmy Paniom, że nasz syn nie jada słodyczy ze względów zdrowotnych. Poprosiliśmy, aby podawać mu jedynie ciastka bez czekolady.

Czytając moje wypociny możecie pomyśleć, że byliśmy przewrażliwieni. Być może 😀 Jednak negatywnym skutkiem diety żłobkowej było to, że Igor miał problemy z wypróżnianiem. Płacz, budzenie się w nocy, bo nie może się załatwić były normą. W sumie myśleliśmy, że tak ma i już. Kiedy jednak został w domu z powodu koronawirusa, okazało się, że może załatwiać się normalnie po kilka razy dziennie.

Małe zmiany przynoszą efekty

Potem Igor zmienił placówkę. Teraz chodzi do przedszkola i jest zupełnie inaczej. Menu jest lepsze, a Igora brzuszek ma się dobrze.

Igor w styczniu 2021 skończy 3 lata. Czasami zje słodycze, a jedząc czekoladę zachwyca się ‘mmm jakie dobre’. Wie też, że czekoladę je sporadycznie. Czasami w sklepie poprosi o lizaka czy inne słodycze, ale jeśli odmówimy to akceptuje nasze zdanie. Sam uwielbia jeść jogurt naturalny z musli, surówki, humus i rosół babci Eli. W domu stosujemy jedną zasadę. Jeśli nasz syn za bardzo przyzwyczaja się do jakiegoś produktu i zaczyna robić małą awanturkę jak go nie ma, to następnym razem go nie kupujemy (przykładowo babcia kupowała przez jakiś czas jogurt określonej marki, a gdy już go nie kupiła to mieliśmy półgodzinny płacz, że ja go chce – wolimy unikać takich sytuacji dla świętego spokoju – teraz babcia może kupić jogurt, ale inny 😋).

dieta u dziecka

Planowanie i przygotowanie diety u dziecka

Niestety dieta u dziecka wiąże się z planowaniem i poświeceniem większej ilość czasu pracy na przygotowanie posiłków. Wyjeżdżając gdzieś musimy mieć w głowie, aby przygotować przekąski  (np. pokrojone owoce czy tortille z humusem i warzywami) tak, żeby przy pierwszej okazji nie zajeżdżać do sklepu po niezdrowe jedzenie. Tak naprawdę u nas w tej kwestii dużo się nie zmieniło. Jeszcze przed pojawieniem się na świecie Igora, przygotowywaliśmy na co dzień pudełka.

A jak to wygląda u Ciebie?
Czy Twoje dzieci jedzą zdrowo?
Czy ciężko ich przekonać do nowych rzeczy?

Z aktywnymi pozdrowieniami
Jakub

PRZECZYTAJ JESZCZE 👇

Jeden komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *