Narty z dzieckiem. Igor miał 2 lata i spróbował.
Biorąc się za przygotowanie tego wpisu, zastanawiałem się, czy ma to w ogóle sens. Sytuacja w Polsce oraz na Świecie (pandemia COVID-19) nie sprzyja żadnym wyjazdom. Myślę jednak, że wpis jest na tyle uniwersalny, że będzie aktualny także w kolejnych latach i pomoże Ci w decyzji gdzie jechać na narty z dzieckiem.
Moja przygoda ze snowboardem rozpoczęła się niedawno, bo dwa lata temu, kiedy nasz syn miał rok, a ja powoli dobijałem do 30-stki. Zawsze miałem w głowie tę aktywność, ale brakowało mi motywacji, żeby to zorganizować. Od dłuższego czasu moja żona, która miała już dwukrotnie okazję być w górach na nartach, zachwalała mi cały ten zimowy, górski klimat.
Kiedy na świecie pojawił się Igor, a właściwie, kiedy zbliżały się jego pierwsze urodziny, uznaliśmy, że jest to doskonały moment, abym to ja miał możliwość nauczyć się jeździć. Olga postanowiła się poświęcić, na rzecz opieki nad synem. Ja w tym czasie mogłem złapać snowboardowego bakcyla.
W związku z tym, że jeszcze nie wiedzieliśmy, czy będziemy jeździć w góry co roku, cały sprzęt skompletowaliśmy pożyczając to tu, to tam 😁.
Szczerze powiedziawszy nasza kondycja w tamtym momencie nie była rewelacyjna i już wtedy wiedzieliśmy, że w przyszłym roku trzeba będzie się lepiej przygotować na zimowe szaleństwo ( tutaj wpis o sprawności fizycznej w codziennym życiu, przydaję się na wyjazdy na narty z dzieckiem i nie tylko). Zimowe szaleństwo spodobało mi się na tyle, że po powrocie do domu podjęliśmy decyzję, że chcemy co roku wyjeżdżać na narty/snowboard i w związku w tym kompletujemy stroje.
Drugi, zimowy wypad w góry zaliczyliśmy, kiedy Igor miał dwa lata. Młody był zachwycony, w końcu to właściwie jedyny śnieg, który widział w tamtym roku 😊 Cały czas wspomina, że za rok jedzie na narty 😎.


1. Gdzie jechać na narty z dzieckiem, czyli wybór stoku / ośrodka narciarskiego
Na pierwszy wspólny wypad wybraliśmy stok narciarki w Małym Cichym. Jest to nowoczesny ośrodek. Idealny do nauki jazdy. Bezproblemowy dostęp do sprzętu i instruktorów. Przy stoku, znajdowała się też restauracja i mała górka, gdzie dzieci mogły pojeździć na sankach itp. W styczniu 2020 roku postanowiliśmy wybrać bardziej wymagające trasy i wypadło na Szczyrkowski Mountain Resort. Wiele dostępnych tras, ciężko się znudzić. Infrastruktura gastronomiczna przy trasach na plus. Dodatkowo kilka szkółek narciarskich dla dzieci, małe stoki do nauki itp.
Więcej o powyższych ośrodkach poczytacie na ich stronach internetowych:
– Małe Ciche
– Szczyrkowski Mountain Resort
2. Wybór noclegu
Kiedy byliśmy sami, mogliśmy spać gdziekolwiek, bo i tak większość czasu nie było nas w pokoju. Teraz kiedy mamy dziecko to właściwie podstawowa kwestia. Jadąc z rocznym dzieckiem liczyliśmy się z tym, że w pokoju spędzimy sporo czasu. Igor będzie potrzebował miejsca do zabawy i odpoczynku.
No i podczas pierwszego wyjazdu popełniliśmy duży błąd.
Po pierwsze pokój nie był za duży, a w pensjonacie nie było miejsca do zabawy z dzieckiem.
Po drugie pensjonat był oddalony od stoku jakieś 3 km (droga prowadziła przez las). Normalnie nie stawiłoby to przeszkody, ale w związku z tym, że tamtej zimy sypało bardzo mocno, Olga nie była w stanie sama dojechać na stok. Za każdym razem musiałem ich odwozić, kiedy chcieli wrócić do pensjonatu się ogrzać.
W zeszłym sezonie (ośrodek w Szczyrku) przygotowaliśmy się lepiej, nasz pensjonat był oddalony 500 m od stoku, więc rano wystarczyło włożyć buty i iść na stok. Przy pensjonacie znajdowała się ośla łączka, więc Igor mógł poszaleć na sankach, jabłuszku czy nawet nartach (tak, młody nie odpuszczał, musieliśmy mu wypożyczyć cały sprzęt, chociaż ledwo utrzymywał się na nartach 😋). W pensjonacie znajdowała się sala zabaw, a za drzwiami kawiarnia, z której można było zamówić sobie kawkę (luksus dla rodzica). W pobliżu znajdowały się również knajpy, gdzie można było coś zjeść. Szczerze powiedziawszy my raczej gotowaliśmy sami. Nasze dziecko jest ruchliwe i siedzenie z nim w knajpie nie należy do najprzyjemniejszych, kiedy trzeba ciągle za nim biegać. W pensjonacie mieliśmy dużą kuchnię oraz salon, gdzie bez problemu mogliśmy przygotować i zjeść posiłek, a młody w tym czasie się bawił. Miejsce idealne.
Jak jesteś zainteresowany, jaki to pensjonat odezwij się poprzez formularz kontaktowy lub bezpośrednio na mojego maila.
3. Sprzęt
Uważam, że dopóki nie złapiesz bakcyla i nie przekonasz się, że to sport dla Ciebie, nie warto inwestować w sprzęt.
Znam osoby, które po pierwszym razie już nigdy nie pojechały na narty. O ile kurtkę wykorzystasz na co dzień, to inne sprzęty już ci się nie przydadzą.
My cały podstawowy sprzęt (kurtki, spodnie, rękawice, kaski, gogle) kupiliśmy na drugi rok, kiedy już wiedzieliśmy, że chcemy kontynuować naszą przygodę. Pozostałego sprzętu nie zamierzamy kupować z prostego powodu – nawet jeśli chcielibyśmy mieć swoje narty czy deskę, to przy dwójce dzieci nie zapakowalibyśmy się do samochodu 😁 Do tego sam fakt, że mieszkamy daleko od gór i wyjazd na narty jest raz w roku. Uznaliśmy, że z tego powodu też nam się to nie opłaca.
Co ze strojem dla młodego?
Strój, który kupiliśmy mieliśmy właściwie na dwa lata, jednego roku był po prostu większy. Wszystkie inne dodatki typu odzież termiczna czy kominiarkę kupiliśmy w Decathlonie. Uważam, że są tam przestępne ceny, a jak wiadomo dziecko szybko rośnie.

4. Podróż z dzieckiem
Każdy rodzic wie, że podróż z dzieckiem do łatwych nie należy. A długa podróż to wyzwanie.
Kiedy Igor miał rok wyjechaliśmy w nocy, tak około 2:00. Młody większość podróży przespał, obudził się o 8.00. Podczas postoju pobiegał i zjadł śniadanie i po przejechaniu kilku kilometrów ‘zarzygał’ siebie i auto. Dalsza droga do przyjemnych nie należała, bo na miejsce dotarliśmy dopiero około 14.00 pokonując całą drogę w korkach (Zakopianka).
Podobne rozwiązanie przyjęliśmy kolejnego roku, ale podróż była już przyjemniejsza, jechaliśmy też z wujkiem Igora, więc młody miał kolejną osobę do towarzystwa.
5. Dodatkowy sprzęt/gadżety wyjazd na narty z dzieckiem
Po pierwsze bagaż ograniczamy do minimum. Dla siebie bierzemy właściwie tylko odzież sportową. Z doświadczenia wiem, że z innych rzeczy nie korzystamy.
Dla dziecka:
– zabawki – wybierz raczej te małe (książeczki, kolorowanki – akurat w drugim pensjonacie mieliśmy salę zabaw),
– wózek – tylko na dużych kołach,
– nosidło – jak dla nas bardzo przydatna rzecz, my mamy Thule i bardzo sobie chwalimy,
– dodatkowy kocyk do samochodu – nigdy nie wiesz, co wydarzy się na drodze, lepiej być przygotowanym na wszystko – tym bardziej zimową porą,
– sanki – sprawdź przed wyjazdem czy można je gdzieś wypożyczyć. Ewentualnie czy są dostępne w pensjonacie. My podczas pierwszego wyjazdu mieliśmy z nimi problem.
– termosy na ciepłą kawę czy herbatę,
– wygodny plecak dla rodzica, aby zapakować przekąski dla dziecka na czas spacerów.
WAŻNE !!!
Na stokach funkcjonują szkoły narciarskie dla dzieci. Super sprawa, jeśli chcecie z partnerką razem pojeździć. Dziecko jest pod opieką, świetnie się bawi, a wy wspólnie korzystacie z zimowego szaleństwa. Istnieją również przedszkola, ale wszystkie przyjmują dzieci dopiero od 3 lat, także my na razie nie mieliśmy okazji ich przetestować.
Czy masz jakieś doświadczenia w wyjazdach na narty z dziećmi? Znasz ośrodki narciarskie godne uwagi? Podziel się w komentarzu z innymi gdzie jechać na narty z dzieckiem.
Z aktywnymi pozdrowieniami
Jakub