Trening w domu – 4 sposoby na pogodzenie treningu z ojcostwem.
Miałem w życiu taki czas, że wszystko było poukładane i zaplanowane. Starałem się ćwiczyć regularnie, dodatkowo trenowałem piłkę ręczną halową. W końcu nadszedł ten moment, że pojawił się On, mój syn Igor i wszystko zostało wywrócone do góry nogami.
Nie przespane noce, chęć spędzenia jak największej ilości czasu z dzieckiem i żoną po pracy itp.
Zaczęło brakować mi czasu dla siebie, na swoje zajęcia, nie mówiąc już o aktywności fizycznej – takiej jak zwykłe bieganie. Życie wywróciło się do góry nogami. Trzeba było coś zmienić…
Uznałem, że wszystko można pogodzić i wraz z żoną przyjęliśmy plan, w jaki sposób znaleźć czas dla siebie, a co za tym idzie być bardziej efektywnym rodzicem i współmałżonkiem. Postanowiłem, że podzielę się tym z Wami. Poniżej 4 sposoby dzięki, którym pogodziłem trening w domu z ojcostwem.
1) Porozumienie się z żoną / partnerką
Najważniejsze to znaleźć porozumienie z żoną/partnerką. Wiadomo, że ona też potrzebuje czasu dla siebie, dlatego tak ważne jest wspólne porozumienie. Z moją żoną Olgą rozegrałem to w taki sposób, że staram się ćwiczyć rano, kiedy ona zajmuje się młodym. Bawi się z nim czy przygotowuje go do wyjścia do przedszkola. Natomiast po południu moja żona ma czas dla siebie, a ja bawię się z synem.
2) Zaplanowanie zajęć dla dziecka podczas ćwiczeń
Sytuacja wygląda inaczej kiedy nie mam czasu ćwiczyć z rana. Wtedy sprawy się komplikują. My rozwiązaliśmy to w taki sposób, że w naszej domowej siłowni zaplanowaliśmy też zajęcia dla Igora. Ma tam zabawki, których nie ma na co dzień. Jak pojawiamy się na strychu (tam jest nasza mini „siłka”) to Igor ma zajęcie na jakiś czas, a my możemy poćwiczyć. Wiadomo, że czas trwania aktywności w głównej mierze uzależniony jest od Igora. Czasami są dni, że wykonamy cały trening w domu, innym razem musimy odpuścić. Na pewno rutyna ułatwia zadania, a dziecko bardziej akceptuje naszą aktywność. Ale dla mnie jest ważne, aby coś zrobić i nie narzekać, że się nie da.
Rodzina biega
3) Zaangażowanie dziecka w trening w domu.
A co zrobić, jeśli zabawki się nudzą? Wtedy trzeba zaangażować dziecko w ćwiczenia. Wspólne treningi uczą dziecko pewnych wzorców prowadzących do aktywnego trybu życia. Wiadomo, że moja inwencja twórcza musi się trochę napracować, ale przynosi to efekty. U mnie w tej chwili jest tak, że Igor sam przychodzi do mnie i mówi „Tato ćwiczyłeś?”. Jeśli akurat miałem „gorszy dzień” to jest wpadka. Zmuszony jestem do nabrania ochoty na ćwiczenia. Zakładam koszulkę i idę pomachać żelastwem. Igor to taki dodatkowy motywator. Nawet podczas treningu mówi „brawo tata” czy też pogania mnie do kolejnych powtórzeń. Tutaj link do przykładowych ćwiczeń, które wykonuje z dzieckiem
4) Spryt i mierzenie sił na zamiary
Kiedy Igor był mały, bardzo często biegałem razem z żoną. Dziecko spało w wózku, nie było problemu. Teraz kiedy biegamy, nasz syn szybko się nudzi. Zazwyczaj pół drogi go zagadujemy, opowiadamy, co zobaczymy po drodze np. koparki (akurat koło nich biegamy. Mieszkam na wsi, gdzie wokół jest pełno żwirowni itp.). Bierzemy także przekąski, aby dziecko mogło się czymś zająć. Wybieramy takie pory dnia, kiedy nasze dziecko teoretycznie powinno się zdrzemnąć. W chwilach kryzysowych, kiedy nic już nie pomaga mamy ze sobą telefon z bajkami – chociaż tego nie polecam. Oczywiście mierzymy nasze siły na zamiary i trasy nie są super długie, tak aby Igor się nie zanudził.
Podsumowując…
…my ojcowie nie mamy łatwo. Matki zresztą też, ale wystarczy trochę chęci, samozaparcia i odpowiednie oraz zdrowe podejście do tematu. Wiadomo, że nie od razu pójdzie, tak jakbyśmy chcieli, ale jak napisałem wyżej, dziecko przyzwyczaja się do pewnych schematów działania i z biegiem czasu staję się naszym partnerem. Na początku to będzie zabawa, ale w perspektywie czasu trening w domu nabierze innego znaczenia.
Z aktywnymi pozdrowieniami
Jakub
2 komentarze